Remigiusz Brzyk przygotowuje „Śmierć komiwojażera” - Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi
lipiec 2024
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • 30
  • 31

Remigiusz Brzyk przygotowuje „Śmierć komiwojażera”

Uznawany za jeden z najważniejszych w XX wieku, nagrodzony Pulitzerem dramat Arthura Millera z 1949 roku doczekał się licznych inscenizacji i dwóch ekranizacji, a jednak twórczynie i twórcy stale odkrywają nowe konteksty i analogie. Dla Remigiusza Brzyka historia Willy’ego Lomana ma wymiar tragikomiczny: w postaci obwoźnego handlarza dopatruje się – jak mówi – klasycznego „wielepieja”, który frustrację wynikającą z permanentnych kłopotów finansowych pokrywa przekonaniem o własnej nieomylności. Loman w jego interpretacji jest nie tylko ofiarą kapitalistycznego snu o sukcesie, ale także jego wyznawcą. – Chcę być wobec niego zarówno czuły, jak i surowy – wyjaśnia. – Loman jest zagubiony w drapieżnym świecie kapitalizmu, cierpi, ale nie mam wątpliwości, że prawdziwymi ofiarami systemu są dzieci ojców-założycieli kapitalizmu i ich apostołów – Lomanów, którzy uwierzyli w amerykański mit, żyrowali go i wykluczyli inne możliwości systemowego organizowania rzeczywistości.

W roli Willy’ego Lomana wystąpi Juliusz Chrząstowski, aktor krakowskiego Narodowego Starego Teatru, wcześniej przez wiele lat związany z Teatrem Nowym. Spektakl odczytuje na kilku – także osobistych – poziomach. – Na pierwszym, metateatralnym, wchodzę po 20 latach na scenę Nowego i jedną z pierwszych kwestii, które wypowiadam, jest: „tak, tak, to ja, wróciłem” – śmieje się. Drugi poziom to pokoleniowe doświadczenie 50-latków, wspólne dla niego i dla Remigiusza Brzyka – „doznania lat 90-tych i turbokapitalizmu, trochę dzikiego i spuszczonego z łańcucha”. Poziom trzeci to kryzys osobisty mężczyzny, który przez całe życie pracuje i nagle uświadamia sobie, że niczego się nie dorobił na własność, a nawet jeśli spłaci kredyt na dom, to nie będzie komu w nim mieszkać. Na ostatnim poziomie jest wreszcie rozpad rodziny: toksycznej, niepotrafiącej się komunikować, mimo że używającej wielu słów.

W roli Biffa wystąpi Maciej Kobiela, jako jego brata – Happy’ego – zobaczymy Damiana Sosnowskiego. Obaj odnajdują w sztuce i postaci Lomana doświadczenia pokolenia swoich rodziców i są zgodni co do tego, że kapitalizm nie lubi Biffów, a zdecydowanie woli Happych – pomimo ich kompleksów, które starają się zapchać biznesami, udawanymi przyjaźniami, seksem, kobietami.

Katarzyna Żuk – w spektaklu Linda Loman – do kapitalizmu dorzuca jeszcze patriarchat, który kobietom odbierał osobowość, każąc wypierać się własnych marzeń i zastępować potrzebami męża, mężczyzn zaś, żyjących pod presją robienia kariery i zarabiania pieniędzy, czynił ofiarami własnej płci. – Bycie „prawdziwym mężczyzną”: zapewnienie dobrobytu rodzinie, wysoka pozycja społeczna i zawodowa, posiadanie domu, synów i posadzenie drzewa to wymagania, z którymi niejeden mężczyzna nie mógł sobie poradzić – uważa. – W rodzinach narastała frustracja i agresja. Sztucznie stworzone schematy, priorytety i wymuszenia systemowe wypierały z życia to, co najistotniejsze: kontakty międzyludzkie, miłość, zrozumienie, umiejętność słuchania, bycia empatycznym.

Ważną postacią w interpretacji Brzyka jest Bernard, często pomijany lub marginalizowany. – Widzę w nim pięknego człowieka, żyjącego na własnych zasadach, silnego psychicznie, wyrastającego ponad toksyczną męskość pozostałych bohaterów. Wyobrażam sobie, że w przyszłości będzie wspaniałym prawnikiem, broniącym nieposłusznych wobec systemu – mówi Brzyk. I nieprzypadkowo obsadza w tej roli Edmunda Krempińskiego uznając, że jego obywatelska postawa życiowa koresponduje z postawą Bernarda.

Na scenie obok Juliusza Chrząstowskiego, Katarzyny Żuk, Macieja Kobieli, Damiana Sosnowskiego i Edmunda Krempińskiego zobaczymy Karolinę Bednarek, Magdalenę Kaszewską, Wojciecha Oleksiewicza, Piotra Seweryńskiego, Sławomira Suleja i debiutującą Rozalię Rusak.

Za scenografię do spektaklu odpowiada Marika Wojciechowska, za kostiumy Rafał Domagała, za muzykę: Jacek Grudzień.

Stworzony przez Olę Jasionowską plakat nawiązuje do obrazu „Shoah” („Las”) Wilhelma Sasnala. Do jego stworzenia zainspirowała ją wskazana przez reżysera i scenografkę zieleń boiska do futbolu amerykańskiego. – Często sięgam po interpretacje szeroko rozpoznawanych dzieł – mówi. – Ciekawe jest dla mnie osadzanie ich w nowych kontekstach, nadawanie nowych znaczeń. Przeniesienie malarstwa na mój sposób tworzenia, pozbawiony wszystkich śladów odręcznej pracy z materiałem, miękkości narzędzia i faktury, pozwala przekonać się, co w danym dziele jest tak charakterystyczne, że pozwala je zidentyfikować mimo całkowitej zmiany techniki. W tym konkretnym przypadku mięsiste pasy Sasnala, przepuszczone przez środki, którymi dysponowałam pracując cyfrowo, dały efekt przypominający malarstwo Roya Lichtensteina.


Na Śmierć komiwojażera Teatr Nowy zaprasza na Dużą Scenę 2 (premiera), 3 i 12 (spektakl połączony ze spotkaniem z twórczyniami/twórcami i zespołem aktorskim) oraz 28 i 29 grudnia.

Spektakl jest współfinansowany ze środków Miasta Łodzi.


Premiera: 2 grudnia, Duża Scena

Autor: Arthur Miller
Przekład: Joanna Gorczycka
Reżyseria: Remigiusz Brzyk
Scenografia: Marika Wojciechowska
Kostiumy: Rafał Domagała
Muzyka: Jacek Grudzień
Inspicjentka | asystentka reżysera: Agnieszka Choińska

Występują: Karolina Bednarek, Juliusz Chrząstowski (gościnnie aktor Narodowego Starego Teatru w Krakowie), Magdalena Kaszewska, Maciej Kobiela, Edmund Krempiński, Wojciech Oleksiewicz, Rozalia Rusak (debiut), Piotr Seweryński, Sławomir Sulej, Damian Sosnowski, Katarzyna Żuk.