Wyspa

Coney Island to kolebka amerykańskiej rozrywki, obżarstwa, przesady, tanich przyjemności i mocnych wrażeń. Pierwszy powidok, przebłysk amerykańskiego snu, z jakim mieli do czynienia przybywający do ojczyzny Wujka Sama imigranci. Kiedyś znajdowało się tu największe w Stanach Zjednoczonych skupisko lunaparków i towarzyszącym im atrakcji. Później tereny wzdłuż słonecznych plaż zawłaszczyli deweloperzy, ale projekt miejskiej odnowy upadł. Dziś to miejsce kontrastów: wojny gangów i bezkresne plaże; luksusowe apartamentowce i osiedla dla najuboższych; zamożni turyści i walcząca o przetrwanie lokalna społeczność. 

W spektaklu głosem Wyspy Coney Island jest Paulina Walendziak.

***

“Narrioch. Narrioch. Ja jestem wyspa. Wyspa światła. To ja jestem brazylijską boginią morza, która wisi u ciebie w kuchni, którą pytasz codziennie czy będzie dobrze, jestem kamykiem zabranym z ogródka domu zrównanego z ziemią, jestem wykarczowanym placem pod budowę wieżowca, jestem płaczem wszystkich histeryków, jestem płaczem tych, którzy próbują mówić ale nie umieją znaleźć słów, jestem płaczem tych, którym wycięto język, jestem zamkniętym osiedlowym sklepikiem, jestem wędrującymi tłumami bez domu i ojczyzny, jestem kolorowym rozbłyskiem światła oślepiającym pośród szarej nijakości, jestem drzewem, które wyrosło w betonie, jestem klaunem. Jestem wyspa światła, wyspa bez cienia. Tak nazywali mnie kiedyś Indianie. Narrioch. Lubiłam króliki ale potem przyszli ludzie. I zasypali przesmyk, żeby ci z Manhattanu mogli tu przyłazić, a mnie oddzielili od morza.

(…) Czekam, aż pochłonie mnie ocean. Atlantyda, miasto pod wodą, będę wyspą utopią pod wodą, zatrzymaną w czasie, potwory zdechną z głodu a mnie nakarmi ocean. Chciałabym znaleźć słowa na to, żeby wyrazić mój ból”. 

Anna Mazurek, scenariusz spektaklu “Wszyscy jesteśmy dziwni”

KONTEKSTY:
Sodoma nad morzem
Ludzie Coney Island
Freak show
Ocalić dziwaka w sobie
Galeria