Ocalić dziwaka w sobie

Od twórczyń

Opowieść o Coney Island staje się dla nas inspiracją do stworzenia historii o mechanizmach władzy. Obserwujemy proces, w którym pojęcie normatywności staje się narzędziem opresji i kontroli, formatowania jednostek i ograniczania ich indywidualnej ekspresji. 

Paradoksem kapitalizmu i liberalizmu, któremu możemy się przyjrzeć, wczytując się w historię Coney Island, jest z jednej strony wytwarzanie celów i pragnień stwarzających iluzyjny obraz idealnego, normatywnego życia, a z drugiej strony: stwarzanie okoliczności i warunków życia, w których te pragnienia są niedostępne dla większości społeczeństwa. 

Jeśli chcesz czuć się szczęśliwy, spełniony, chcesz czuć się wartościowym członkiem społeczeństwa,  to pamiętaj, że najpierw musisz spełnić całą listę wymagań z różnych przecinających się kategorii. Musisz być piękny, szczupły, zdrowy, wysportowany, musisz mieć białe zęby, uśmiechać się, mieć piękne mieszkanie i otaczać się drogimi przedmiotami, musisz mieć stałą pracę, rodzinę, czas na rozrywki i podróże. Kapitalizm i liberalizm stwarzają pragnienia, które dla większości społeczeństwa są nieosiągalne. Miejsce takie jak Coney Island mówi z kolei: to nie wasza wina, że nie możecie tego wszystkiego mieć, nie dostaliście jakiegoś pakietu startowego, przywileju, który ułatwi wam dopasowanie się do normy. Coney Island mówi: jesteście tacy, jacy jesteście; a nawet więcej: tak, jesteście dziwni, nie pasujecie do idealnego, zunifikowanego świata, i zróbcie z tego użytek, cieszcie się tym. Na tym w skrócie polega mechanizm poszukiwania własnej podmiotowości, gdy w różnym stopniu należy się do grupy wykluczonej społecznie.  

Miejsce takie jak Coney Island wydaje się niesamowitą utopią, istniejącą już tylko we wspomnieniu i marzeniu, arkadią dla wszystkich, którzy odpadli w wyścigu albo z różnych powodów, na przykład wrodzonej niepełnosprawności, nawet nie mogli wziąć w nim udziału. 

Trudno uchwytna kategoria przywilejów i władzy wychodzi tu na pierwszy plan. Dajemy głos tym, którzy nie pozwalają się wtłoczyć w rolę niemych ofiar nieuchwytnej normatywności i uchwytnej, boleśnie konkretnej władzy polityków i biznesmenów, którzy mętnemu pojęciu normatywności nadają konkretną postać zakazów, regulacji prawnych i zawłaszczania przestrzeni. 

Opowieść o Coney Island staje się tym samym gorzką historią o odbieraniu miejsca, prawa do życia i ekspresji tym, którzy nie są w stanie podporządkować się wymaganiom władzy i normy. 

***

Smutna piosenka Mr Strange`a o przywilejach i kraju, w którym panuje pokój

W naszym kraju panuje pokój

Łzy się ociera ukradkiem 

a krzyczy się tylko w nocy 

pomiędzy drugą a trzecią 

 

Czy widzi pani tę zapłakaną wdowę, tę biedną kobietę?

Próbuje mówić, a nie umie znaleźć słów

pod zamkniętym osiedlowym sklepikiem 

próbuje wyrazić swój ból 

 

W naszym kraju panuje pokój 

W naszym kraju jest miejsce dla wszystkich

z dwie płciami z rękami bez rąk 

tylko trzeba myśleć pozytywnie

 

Myśl myśl pozytywnie 

bądź biały zdrowy sprawny i czysty

a jak nie masz domu to się postaraj

postaraj się myśleć pozytywnie 

 

w naszym kraju musi być czysto

więc każdy pracuje za dwoje

w naszym państwie panuje pokój 

i każdy ma cztery pokoje 

 

tekst: Anna Mazurek & Maja Luxenberg, muzyka: Maja Luxenberg

 

W spektaklu wykorzystano również piosenkę “Prezydentka” (tekst: Maja Luxenberg, muzyka: Łaja Szkło) z repertuaru zespołu Di Libe brent wi a nase Szmate, reprezentowanego w gronie realizatorek spektaklu przez Maję Luxenberg.

***

Karolina Sulej dla Vogue Polska:

“Dziwactwo jest tym, co nas od siebie odróżnia, jest esencją człowieczeństwa. Moim zdaniem, buduje demokrację. Mało tego, bez niego demokracji nie ma. Dziwactwo jest manifestacją osobistej wolności, a bycie dziwakiem oznacza bycie człowiekiem wolnym, który daje sobie prawo wyglądać inaczej niż się powszechnie przyjęło, który może mieć innego rodzaju pasję niż to się uznaje za modne, który może się przyznać, że ma popędy, które mogą być uznane za społecznie wstydliwe. Nie chodzi o to, żeby krzywdzić innych swoim dziwactwem, tylko żeby pozwolić sobie samemu na bycie takim, jakim się chcę, móc wyrazić siebie w dowolny sposób i nie czuć się z tego powodu zagrożonym, wytykanym palcami, wpychanym na siłę w jakieś kategorie, instytucjonalizowanym, albo zamykanym – nawet symbolicznie – w jakichś enklawach.

Generalnie normalność jest wymysłem nowoczesności, społeczeństwa, w którym każdy ma z góry przypisaną rolę, w którym odpowiednie instytucje odpowiadają za nasze wychowanie, edukację, nadzór, w którym jesteśmy sformatowani w określonych klasach i grupach, do bycia jakimiś. Według tej definicji, żeby społeczeństwo sprawnie funkcjonowało, musimy się zmieścić w tych ramach, żeby nie popaść w to, co się powszechnie nazywa szaleństwem, ekscentrycznością, ousiderstwem.

Wyparliśmy w sobie dzieciaka i “wariata”. A ja nie chcę, żebyśmy to wypierali. Bo to prowadzi do tego, że tego “innego” wytykasz palcami i nie widzisz inności w sobie”.

Marta Wroniszewska, “Smutek pod brokatem”, https://www.vogue.pl/a/smutek-pod-brokatem

KONTEKSTY:
Wyspa
Sodoma nad morzem
Ludzie Coney Island
Freak show
Galeria