MASA, MARZENIA, MASZYNA

Co będzie po Średniowieczu, czyli absurd kapitalizmu, szaleńczy wyścig i bezsensowna praca, przypominająca chorobę św. Wita.

W zależność władca-poddany możemy wpisać zarówno system kościelny, jak i system kapitalizmu. Oba były krytykowane od powstania, a krytyka wszelkich zjawisk i wróżenie ich niechybnego końca znane są wszem i wobec. Casus zbliżającego się upadku można odnieść do wszystkiego, bo jest to formuła głęboko filozoficzna, pozwalająca zdefiniować zjawisko. Nie są łatwe jednoznaczne osądy tego, co wciąż trwa i ewoluuje. I dlatego właśnie znaleźliśmy się w trudnym czasie.

Czas usiąść na kamieniu i chwilkę się zastanowić.
Coraz więcej osób zauważa, że system kapitalistyczny, który zawładnął światem, nie przynosi zysków w szerokiej skali społecznej, a tylko mami mrzonkami. Są to obiecanki w rodzaju: 72 hurysy czy upragniony awans. I bywa naiwnym eksploatowanie swojej energii na poczet obiecanych w przyszłości korzyści, które nigdy nie nastąpią. Bo ludzie ślepo wierzą pieniądzom. I tak jak powszechnie głęboko etyczne wydaje się poświecenie swojego życia wierze i ideom, tak poświecenie życia, zdrowia i witalności pieniądzom raczej wywołuje uczucie pogardy. Ale co to za różnica? Oczywiście system wymógł na nas uczestnictwo w tym wyścigu, bo naprawdę niewielu stać (sic!) na niezależność, a i tak formy tej niezależności to powrót do czasów minionych albo rozwiązania, które poniosły fiasko w XX wieku. Krytycy kapitalizmu, pytani, co w takim razie w zamian, odpowiadają również mrzonkami. Znajdujemy się w punkcie, w którym krytyk nie różni się od podmiotu krytyki, kwestia rozwiązań proponowanych przez ruchy antykapitalistyczne jest zupełnie otwarta, a czasu na decyzje nie zostało dużo. Mad Max albo Star Trek. I tak jak w czasach Średniowiecza, my również nie znamy perspektyw.

Współcześnie topos Teatru Świata oznacza, że każdy z nas jest aktorem na społecznej scenie i niekoniecznie może być wówczas w pełni sobą. Twórcy zakładają jednak, że nasze role są tymczasowe i tworzone przez nas samych. Teatr świata de la Barki ukazuje natomiast zupełnie inną sytuację: w swojej sztuce autor wyjaśnia, dlaczego każdy człowiek ma przypisaną pewną rolę w hierarchii społecznej i dlaczego powinien się jej trzymać. De la Barca obrazuje mechanizm świata i moralność społeczeństwa, którego członkowie poddani są chrześcijańskiemu Bogu i odgórnej władzy. Mogłoby się zatem wydawać, że jego teatr świata nie ma nic wspólnego z naszą kulturą. A może przeciwnie, w staroświeckim obrazie zasad moralnych i magii teatru wciąż możemy odnaleźć coś, co i nam mogłoby pomóc cieszyć się życiem?

Oto znaleźliśmy się na tonącym okręcie, orkiestra zaczyna grać. Skrzypek intonuje wieści: Taniec śmierci, taniec śmierci! Trąby dźwięk się sączy z nieba, donikąd to wszystko zmierza – a właściwie do Nietzschego, który pisał, że “Ci, którzy tańczyli, zostali uznani za szalonych przez tych, którzy nie słyszeli muzyki”.

KONTEKSTY:
PADÓŁ AKA TEATR
JAKAŚ SZOPKA, ISTNY CYRK!
CALDERON de la BARCA