o teatrze

Tomasz Kubiatowicz

sylwetka czerwca 2014

Tomasz Kubiatowicz, fot. Janusz Szymański 

 

Lubię, kiedy widz wychodzi z teatru mądrzejszy niż przyszedł.

 

 

Teatr to miejsce, gdzie spotykają się wrażliwi ludzie.

 

Granie jest dla mnie przyjemnością i możliwością spotkania z widzami. 

 

Jestem w Nowym od końca 2002 roku.

 

Aktor jest po to, by dawać ludziom możliwość przeżycia czegoś innego niż to, czego doświadczają codziennie.

 

Gdybym nie był aktorem, pracowałbym w budownictwie.

 

Mój pierwszy raz na scenie: w 1981 r. rola Horacego w spektaklu Hamlet ironia i żałoba we Wrocławskim Teatrze Pantomimy.

 

Ze szkoły pamiętam mądrość pedagogiczną wykładowcy Jana Peszka.

 

Największy sukces: Spektakl Contact w Teatrze Wielkim w Łodzi, w którym grałem dwie role. Reżyserem i choreografem tego spektaklu był Tome Cousin.

 

Moja ulubiona kwestia: „Byle, byle, aby, aby mieć kawałek jakiejś baby” ze spektaklu Kalafar w reż. Z. Micha.

 

Lubię, kiedy widz wychodzi z teatru mądrzejszy niż przyszedł.

 

Pamiętam wpadkę w Hamlecie w reż. Kazimierza Dejmka. Miałem otruć scenicznego partnera w scenie aktorów. Miałem przejść kilka schodów, ale straciłem równowagę (miałem na nogach buty na bardzo wysokim koturnie) i jedyną szansą, aby się nie przewrócić, było schwycenie leżącego partnera, co też uczyniłem. Niestety obaj zsunęliśmy się po stopniach na dół. Rozśmieszyło to nas obu bardzo i nie byłem w stanie przez dobrą chwilę wykonać zamierzonej czynności (otrucie), a jedynie chciałem za wszelką cenę opanować śmiech. Scena otrucia w Hamlecie jest sceną bardzo dramatyczną, a wtedy okazała się komediową. Ubolewał nad tym bardzo Andrzej Żarnecki, grający w tym spektaklu króla Klaudiusza. Nie wiedział tylko, że to wszystko wzięło się ze zwykłego potknięcia.

 

Największy koszmar związany ze sceną: zima, śnieg, ślisko na drogach i mój powrót samochodem z Warszawy do Łodzi na spektakl. Splot różnych zdarzeń i zachowań i w efekcie kilkuminutowe spóźnienie się na spektakl. Horror! Postarzałem się o kilka lat w dwie godziny.

 

Aktorstwo nie jest dla ludzi o słabej konstrukcji psychicznej.

 

Kiedy schodzę ze sceny, dziękuję koleżankom i kolegom za wspólną sceniczną przygodę.

 

Tremę mam zawsze i wszędzie, ale na szczęście trema mi pomaga.

 

Teraz pracuję nad spektaklem Dobrze. Autorem teksu i reżyserem jest Tomasz Man.

 

W domu lubię przebywać i cieszyć się życiem.

 

Podstrona aktora