o teatrze

Krzysztof Pyziak

sylwetka listopada 2014

Krzysztof Pyziak, fot. Janusz Szymański 

Teatr to spotkanie, fabryka wrażeń.

 

Granie jest dla mnie pasją, ciężką pracą, dużą radością, wytchnieniem.

 

Jestem w Nowym coraz bardziej wykorzystywany i dobrze mi z tym.

 

Aktor jest po to, by dostarczać emocji.

 

Gdybym nie był aktorem, byłbym nieszczęśliwym człowiekiem.

 

Mój pierwszy raz na scenie… Jestem Błaznem w Królu Learze obok mojego profesora Jana Machulskiego.

 

Ze szkoły pamiętam niemalże wszystko: przyjaciół, pracę, zabawę.

 

Moje największe wyzwanie aktorskie – Klara Karłowna w Akimudach w reż. Piotra Siekluckiego. Zobaczcie sami, zapraszam na spektakl.

 

Największy sukces – główna nagroda aktorska na Międzynarodowym Festiwalu Szkół Teatralnych w Brnie w 2002 r.

 

Rola marzeń – Hamlet.

 

Moja ulubiona kwestia: „Donno ty moja brylantowa, radzę, niech pani będzie tym razem rozsądniejsza! No, bo przecież fortuna może się pani wymknąć!" z Mistrza i Małgorzaty Bułhakowa.

 

Inspiracji szukam wszędzie.

 

Moim mistrzem jest Janusz Gajos.

 

Lubię, kiedy widz współodczuwa.

 

Pamiętam wpadkę… Nie pamiętam.

 

Największy koszmar związany ze sceną: śni mi się, że wychodzę na scenę i nie wiem nic.

 

Aktorstwo nie jest dla każdego. Trudny, czasem niewdzięczny i bezwzględny zawód, a jednak...

 

Kiedy schodzę ze sceny, jestem nieco lżejszy. O kilka gramów.

 

Kiedy nie gram, odpoczywam, słucham Beatlesów, czytam książki, spotykam się z przyjaciółmi, spędzam czas z rodziną.

 

Tremę mam… tę mobilizującą – niemalże przed każdym wejściem na scenę.

 

Teraz pracuję nad spektaklem Kobro w reż. Iwony Siekierzyńskiej.

 

W domu… Jola, Jaś, Małgosia – sens mojego życia. Reszta się nie liczy.

 

Podstrona aktora